← JOURNAL
GEODEZJA

Ile naprawdę kosztowała działka obok? Rejestr cen nieruchomości jest już za darmo

Od 13 lutego 2026 roku każdy może bezpłatnie sprawdzić, za ile naprawdę sprzedano działki, domy i mieszkania w okolicy. Nie ceny z ogłoszeń, tylko kwoty z aktów notarialnych. Pokazuję, gdzie je znaleźć, jak je czytać i w których miejscach łatwo się pomylić.

Redaktor: Justyna Wiatr-Piękoś

Ilustracja VENTOART - geodetka w pilotce i goglach patrzy przez złoty teodolit, w świetlnym kręgu średniowieczna księga z pieczęcią zamienia się w mapę działek ze złotymi punktami transakcji, w tle zielone gwiaździste niebo i Księżyc.

W drugim kwartale 2026 roku metr kwadratowy mieszkania z drugiej ręki w Warszawie kosztował w ogłoszeniach średnio 19 059 zł. U notariusza kupujący płacili średnio 16 723 zł. To ponad 2 300 zł różnicy na każdym metrze. Tak wynika z danych NBP opisanych przez Bankier.pl. Ogłoszenie mówi, ile ktoś chciałby dostać. Akt notarialny mówi, ile ktoś naprawdę zapłacił.

Ta druga liczba ląduje w urzędzie. Każdą sprzedaż nieruchomości kończy akt notarialny, a notariusz przekazuje jego wypis do starostwa. Tak powstaje Rejestr Cen Nieruchomości, w skrócie RCN. Jeszcze niedawno, żeby do niego zajrzeć, trzeba było złożyć wniosek w starostwie i zapłacić za każdą sprzedaną nieruchomość osobno. Od 13 lutego 2026 roku pełny zakres danych z RCN jest udostępniany bezpłatnie. Zmieniła to ustawa z 26 września 2025 roku o zmianie Prawa geodezyjnego i kartograficznego (Dz.U. 2025 poz. 1542), która dopisała rejestr cen do danych udostępnianych bez opłat i wykreśliła tabelę stawek.

Skąd ten rejestr i co ma wspólnego z geodezją

Rejestr cen jest częścią ewidencji gruntów i budynków, czyli tej samej bazy, w której zapisane są Twoja działka, jej numer, granice i budynki. Prowadzi go starosta, w każdym powiecie osobno. Dlatego cena w RCN nie wisi w próżni: jest przypięta do konkretnej działki, budynku albo lokalu na mapie.

Tu dygresja, bo historia lubi się powtarzać. W 1086 roku Wilhelm Zdobywca kazał spisać całą ziemię w Anglii: kto ją ma, ile jej jest i ile jest warta. Powstała Domesday Book, czyli Księga Sądu Ostatecznego. Nazwa wzięła się stąd, że od jej zapisów nie było odwołania. Prawie tysiąc lat później robimy to samo, tylko zamiast pergaminu mamy pliki GML i mapę w przeglądarce.

Co widać w rejestrze, a czego nie

Przy transakcji zobaczysz cenę brutto, datę aktu, rodzaj rynku (pierwotny albo wtórny), rodzaj transakcji, rodzaj nieruchomości, powierzchnię i udział, który był sprzedawany. Rodzaj transakcji to nie formalność: wolny rynek, przetarg, sprzedaż z bonifikatą czy licytacja komornicza to zupełnie różne ceny.

Nie zobaczysz nazwisk. W miejscu kupującego i sprzedającego rejestr podaje tylko kategorię: osoba fizyczna, osoba prawna, gmina albo Skarb Państwa. Nie zobaczysz też stanu mieszkania: czy było po remoncie, czy do generalnego odświeżenia, rejestr nie wie.

Jak sprawdzić ceny w swojej okolicy

Najprostsza droga to Geoportal Krajowy, czyli geoportal.gov.pl. Otwierasz moduł „Rejestr Cen Nieruchomości” albo włączasz warstwę „Ceny nieruchomości”, wyszukujesz miejscowość lub działkę i przybliżasz mapę. Transakcje pokazują się dopiero przy dużym zbliżeniu, mniej więcej w skali 1:5000. Potem wybierasz narzędzie identyfikacji i klikasz zaznaczoną działkę, budynek albo lokal. Jeśli w danym miejscu nic się nie pokazuje, to jeszcze nie znaczy, że nikt nic nie kupił. Powiat mógł nie zaktualizować danych.

Druga droga to bezpłatny portal FreeRCN, opisany przez GeoForum jako dzieło dr. hab. inż. Waldemara Izdebskiego. Działa w przeglądarce, bez rejestracji. Możesz narysować na mapie dowolny obszar, a portal policzy dla niego średnią i medianę ceny za metr kwadratowy. Wygodne, ale pojedynczą transakcję, na której opierasz decyzję, warto potwierdzić w Geoportalu.

Dla bardziej dociekliwych: powiaty publikują surowe dane na portalu dane.gov.pl, jako spakowane pliki GML. Otworzysz je w bezpłatnej przeglądarce Terminusapp.pl, która czyta plik na Twoim komputerze i nigdzie go nie wysyła.

Gdzie łatwo się pomylić

Pierwsza pułapka: jeden akt, kilka nieruchomości. Cena transakcji może obejmować mieszkanie z garażem, kilka działek albo dom z działką rolną za płotem. Jeśli taką cenę podzielisz przez powierzchnię jednej klikniętej działki, wyjdzie Ci liczba z kosmosu.

Druga pułapka: udział. Ktoś mógł sprzedać połowę albo jedną ósmą działki. Cena udziału podzielona przez powierzchnię całej działki daje podejrzanie tani metr. Zawsze najpierw sprawdź pole „udział”.

Trzecia pułapka: rodzaj transakcji. Sprzedaż z bonifikatą, przetarg gminny czy licytacja to inne zasady niż wolny rynek. Do porównań bierz transakcje tego samego rodzaju.

Czwarta pułapka: mała próba. Jedna sprzedaż w rodzinie za grosze albo jedna wyjątkowo droga potrafi przesunąć średnią. Mediana jest na takie skrajności odporna, a kilkanaście podobnych transakcji powie więcej niż trzy.

Dlaczego część powiatów jeszcze nie zdążyła

13 sierpnia 2026 roku w Dzienniku Ustaw ukazało się rozporządzenie zmieniające zasady ewidencji gruntów i budynków (Dz.U. 2026 poz. 1094). Dotyczy wyłącznie rejestru cen: wprowadza nowy, jednolity model danych i nowe zasady usług mapowych. Powiaty miały czas na dostosowanie do 30 września 2026 roku.

Dzień po terminie dr hab. inż. Waldemar Izdebski sprawdził wszystkie zgłoszone usługi. Z 378 adresów 375 odpowiadało na zapytania, ale komplet punktów, czyli pełną zgodność z przepisami, zdobyło tylko 181. Kolejne 83 usługi udostępniały część wymaganych warstw, a 111 działało, ale nie udostępniało żadnej warstwy zgodnie z przepisami. Średnia ocena wyniosła 6,32 na 10. Powiaty dalej poprawiają usługi, więc te liczby będą się zmieniać.

Co z tego wynika dla Ciebie

Jeśli kupujesz albo sprzedajesz działkę, masz dziś za darmo to, za co jeszcze w styczniu trzeba było płacić: prawdziwe ceny z okolicy. Zanim zaczniesz negocjować, znajdź kilkanaście podobnych transakcji z ostatnich lat, sprawdź udział i rodzaj transakcji i patrz na medianę.

A potem pamiętaj o drugiej połowie tej układanki. Cena jest przypięta do działki, a działka do granic. Zanim podpiszesz akt, warto wiedzieć, gdzie te granice naprawdę biegną i czy na działce da się zbudować to, co planujesz. Tym zajmuję się na co dzień: mapami do celów projektowych, pomiarami i dokumentacją do urzędu. Jeśli stoisz przed zakupem albo budową, napisz, porozmawiamy o Twojej działce.

UDOSTĘPNIJ WPIS

FACEBOOKLINKEDIN